Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi jasin z miasteczka Opole. Mam przejechane 1575.57 kilometrów w tym 710.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.73 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy jasin.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

4 / zdjęcia

Dystans całkowity:606.86 km (w terenie 304.00 km; 50.09%)
Czas w ruchu:32:48
Średnia prędkość:18.50 km/h
Maksymalna prędkość:41.00 km/h
Liczba aktywności:12
Średnio na aktywność:50.57 km i 2h 44m
Więcej statystyk
  • DST 60.00km
  • Teren 15.00km
  • Czas 02:42
  • VAVG 22.22km/h
  • Sprzęt Unibike Evolution
  • Aktywność Jazda na rowerze

Tym razem na tarczy

Sobota, 10 września 2011 · dodano: 14.09.2011 | Komentarze 0

Nie ma co się rozpisywać. Najmniej fajna wycieczka tego sezonu. Chciałem wyskoczyć na 1-2 godzinki na rower. Szybka jazda, zmęczyć cię, spocić i do domu. Akurat część mojej familii wcinała kiełbasy i popijała piwem na pikniku Krasiejowie. Ja się nie dałem naciągnąć, ale szybka przejażdżka tam i z powrotem była ciekawą opcją. Reszta to już historia. GPS twierdził, że jadę drogą której nie było, trzy wywrotki w tym jeden spektakularny OTB, pod Krasiejowem rozleciał się pedał, w Ozimku złapałem kapcia, a zapas jakimś cudem nie pasował, dokaturlałem się na flaku do Niwek skąd przyszło mi wrócić do domu na piechotę, nie licząc już czasu spaceru do wycieczkowej statystyki. Marność.




  • DST 53.80km
  • Teren 20.00km
  • Czas 03:29
  • VAVG 15.44km/h
  • Sprzęt Unibike Evolution
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wycieczka na cztery głowy

Sobota, 27 sierpnia 2011 · dodano: 27.08.2011 | Komentarze 0

Wycieczka objazdowa po Opolszczyźnie. Bardzo fajna i piknikowa. Była nawet sałatka, którą zjedliśmy w parku w Kamieniu Śląskim. Jechaliśmy we czwórkę, pierwszy raz w składzie rozszerzonym o Gosiulę, która rower ma dopiero drugi miesiąc i trzeci raz w życiu przejechała więcej niż 50km.

W drodze powrotnej zahaczyliśmy o Lidl, w którym nakupiliśmy kupę żarcia, które w nagrodę zjedliśmy na kolację.

Po niektórych ścieżkach rowery trzeba prowadzić. Dziwny kraj.

Dokładna trasa wycieczki.




  • DST 103.90km
  • Teren 50.00km
  • Czas 04:42
  • VAVG 22.11km/h
  • Sprzęt Unibike Evolution
  • Aktywność Jazda na rowerze

Setka złamana

Sobota, 25 czerwca 2011 · dodano: 25.06.2011 | Komentarze 0

Setka złamana. Całkiem niespodziewanie, bo miała być wycieczka na maksymalnie 3 godziny, a wyszło ponad 4 i pół, miało być najwyżej 60-65km, a wyszło ponad 100. W sumie to fajnie, ale co się nakląłem na trasie to tylko drzewa zapamiętają. Miejsca w których ustawiane/malowane są znaki na trasie wybiera chyba Totalizator Sportowy. Dzisiaj przekonałem się o jednym - jak się trzymasz znaków to zaraz zgubisz szlak, jak będziesz miał wyjebane to za Chiny z niego nie zjedziesz. A wycieczka, jak wycieczka - trzy razy padał deszcz, trzy razy zdążyłem wyschnąć.
W Mosznej udało mi się wjechać bez biletu pod zamek. Nie żebym się tym jakoś chwalił, bo i tak nie miałem czasu na zwiedzanie, czysty przypadek. Po prostu w trakcie szukania niebieskaiego szlaku trafiłem pod mauzoleum Tiele-Wincklerów i stamtąd od tyłu do parku zamkowego. Strzeliłem fotę badziewnym aparatem pod słońce i w drogę. W połowie trasy po krótkim, ale hardkorowym przejeździe przez jakieś nasiąknięte deszczem pola wyjechałem na drogę przy której znajdowała się cukiernia :D W ramach nagrody za przejechany kawałek kupiłem tiramisu (tak było napisane - 3/5), bardzo dobry sernik (5/5) i świetną kawę z mlekiem (5/5). Później już tylko 50km do domu. Po drodze zeszły mi trzy Pałerejdy plus słodkości w cukierni. W domu czekał w lodówce zimny Ciechan i małe pasta party :D

PS 1. Wycieczka zawiera bonusowy przejazd przez centrum w celu dowiezienia sweterka, bo się zrobiło zimno --"
PS 2. Jak tak dalej pójdzie to trzeba będzie zmienić kategorie. Krótkie <100 i długie >100.

Grilowisko gdzieś w połowie drogi pożarowej(?) nr 192.


Zamek w Mosznej.


Przez łąki i pola pędzi fasola.


Wszystkie drogi prowadzą do Szydłowa.


I jeszcze dokładna trasa wycieczki.




  • DST 48.00km
  • Teren 30.00km
  • Czas 02:45
  • VAVG 17.45km/h
  • Sprzęt Unibike Evolution
  • Aktywność Jazda na rowerze

Drugi dzień na rowerze

Niedziela, 5 czerwca 2011 · dodano: 11.06.2011 | Komentarze 0

Po wczorajszym wypadzie "na wioski" i nieoczekiwanym skróceniu wycieczki dzisiaj trochę krócej. Tyłek mam obtarty po wczorajszych podskokach i trasa w sam raz. W zasadzie to wyszedł taki soczek w Ozimku. Przez las, Niwki, później "pod" jeziorem i długą asfaltówą do Ozimka. Tam chwila odpoczynku, uzupełnienie płynów i szybki powrót do domu. Zawsze to jakiś ruch.

Pomnik Joachima Halupczoka w Niwkach.




  • DST 51.16km
  • Teren 30.00km
  • Czas 03:26
  • VAVG 14.90km/h
  • Sprzęt Unibike Evolution
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pierwsza dłuższa wycieczka w tym roku

Sobota, 4 czerwca 2011 · dodano: 11.06.2011 | Komentarze 0

Nie było oficjalnego rozpoczęcia sezonu, bo i poprzedni nie został zakończony. Codziennie robiłem i robię jakieś 11km do i z pracy. Nawet jak zimą napadało śniegu po kolana dzielnie parłem przed siebie. Rower jakoś to wytrzymał, ja także. Rocznie uzbierałby się niezły kilometraż, no ale takie wpisy wolę sobie darować. Zresztą rower to mój podstawowy i ulubiony środek transportu, korzystam z niego przy prawie każdym wypadzie do centrum czy odwiedzin u rodziców, zapisywanie każdego z nich to nie jest najlepszy pomysł. Z drugiej strony wożenie się bez konkretnego celu czy z góry ustalonej trasy to także wycieczka.

Powoziliśmy się z Szymonem po opolszczyźnie. Na wschód od Opola. I w sumie nie było by w tym nic ciekawego, oprócz oczywiście sielskich widoków opolskich wsi, zapachu lasów i przyjemności z samej jazdy, gdyby nie urodziła nam się nowa świecka tradycja. Szymonowi poszła opona. Ostatnim razem jak wybraliśmy się razem na rowerach za Opole zdarzyło się dokładnie to samo, choć tym razem wyglądało to na uszkodzony wentyl. Zaraz za Spórokiem z tylnej opony zaczęło schodzić powietrze. Próby dopompowania koła nic nie dały więc po krótkiej burzy mózgów ruszyliśmy do Staniszczy Małych, zawsze to jakaś cywilizacja, a i kolej żelazna dotarła już w tamte rejony więc w razie "W" będzie się jak ratować. Pod warunkiem, że złapiemy jakiś pociąg. W sobotę wieczorem na tej trasie nie ma dużego ruchu, na szczęście wziąłem lampy do roweru więc nocny powrót do domu będzie możliwy. Zamieniliśmy się rowerami i ja jako trochę lżejszy jechałem na kole bez powietrza. Co gorsza, dętka przesunęła się wewnątrz opony, a wentyl schował trochę do środka przez co za każdym obrotem koła rower podskakiwał masując boleśnie moje cztery litery. I tak przez parę kilometrów do stacji w Staniszczach, gdzie okazało się, że mamy cholerne szczęście, bo za 15 minut odjeżdża ostatni pociąg do Opola. Dobrze, że przynajmniej bilety nie były najdroższe. W weekend każdy rower jedzie za złotówkę, a do tego promocja "raz, dwa, trzy i ty" i wyszło jakieś 12 zł za wspólny bilet o długości 47 cm do Suchego Boru. Droga do domu podobna jak z centrum miasta, lepiej jednak jechać ulicą przez las niż tłuc się przez betonowisko.


Opuszczony dworzec kolejowy w Spóroku.




  • DST 67.00km
  • Teren 67.00km
  • Czas 02:53
  • VAVG 23.24km/h
  • VMAX 40.00km/h
  • Sprzęt Unibike Evolution
  • Aktywność Jazda na rowerze

Niemodlin i Tułowice

Czwartek, 12 sierpnia 2010 · dodano: 18.08.2010 | Komentarze 0

Poprzednie pięćdziesiąt parę km to był w sumie spontan. Tym razem plan był, tyle że ograniczał się do "zrobienia 6 dych". Pogoda była całkiem znośna, choć cały czas dosyć mocno wiało. Sama droga też nie była najgorsza, ale na amorze z kołem 2,25" ledwo dawałem jechać 30km/h. Zdecydowanie wolę leśne wertepy.

Trzymałem się asfaltu i nie zajeżdżałem na pola. Moja trasa wygląda mniej więcej tak:
Z ZWMu przez Zaodrze na Niemodlin przez Chróścinę, Wawelno i Prądy, za Sosnówką zamiast jechać prosto skręciłem na Gościejowice, trasa poznana przy okazji remontów niemodlińskich dróg. W Niemodlinie na rynku(?) uzupełniam zapas płynów i dalej przez Wydrowice do Tułowic, gdzie robię krótki postój nad jeziorem. Dalej przez Skarbiszowice do Szydłowa. Robię parę fotek na dworcu i zajeżdżam pod cegielnię. Dalej to już prosta droga (której nie było na mojej starej mapie) przez Komprachcice i Chmielowice do Opola. Wycieczkę kończę na Malince, na pierogach u mamy :)

Szynobus do Nysy na stacji w Szydłowie.



PS. Kotki okazały się kocurkami.




  • DST 57.00km
  • Teren 45.00km
  • Czas 02:53
  • VAVG 19.77km/h
  • VMAX 41.00km/h
  • Sprzęt Unibike Evolution
  • Aktywność Jazda na rowerze

Tour de Turawa

Niedziela, 27 czerwca 2010 · dodano: 03.07.2010 | Komentarze 1

Wolna niedziela, a ja cały zły. Wsiadłem na rower i zacząłem jechać. Nic mnie nie chciało rozjechać więc skręciłem do lasu. Dojechałem do Zawady nową drogą. Później jeszcze do wałów pod Kotorzem. Zacząłem jechać dookoła jezior i tak licznik pokazał 57. W drodze powrotnej polami przez Zbicko strasznie mnie wytrzęsło i na drugi dzień bolał mnie tyłek.
Do wycieczek długich będę wrzucał 50km i więcej.

I jeszcze fotka plaży nad J. Średnim.




  • DST 17.00km
  • Teren 14.00km
  • Czas 01:10
  • VAVG 14.57km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Sprzęt Unibike Evolution
  • Aktywność Jazda na rowerze

Sezon 2010 otwarty

Wtorek, 23 lutego 2010 · dodano: 24.02.2010 | Komentarze 0

Korzystając z wolnego dnia, wziąłem w końcu rower pod pachę i zaciągnąłem na Orlena. Po krótkiej walce z kompresorem udało mi się napompować gumy i ruszyłem na pola. Bez konkretnego celu, ot tak powozić się po okolicy. Pierwszy raz jechałem w takim terenie, znaczy sie po lodzie. Był lód twardy i mocno zmrożony, był lód miękki i brejowaty, był taki wyścielający wieeelkie kałuże i taki kryjący je pod parucentymetrową warstwą. Od czasu do czasu był nawet śnieg. I ja, oczywiście na mięciutkim amorku, próbowałem się przez to jakoś przebić. Rzucało mną strasznie i ledwo dawałem radę. Gdzieś w połowie zapaliła się żarówka i wpadłem na pomysł zablokowania amora, a że już czułem jak po tym lodzie jechać, reszta trasy poszła elegancko, Codziennie uczymy się czegoś nowego ;) Mam tylko nadzieję, że mi rower nie zardzewieje, bo jakoś go specjalnie do pierwszej jazdy, w dodatku takiej mokrej, nie przygotowałem. Tylko amora psiknąłem psikaczem.

Rano próbowałem znaleźć liczydło i samego szukania wyszło więcej niż samej jazdy. Trudno, jak przydzie jakaś kasa to trzeba będzie kupić następny. Aż dziw bierze ile rzeczy można zgubić i nigdy już nie znaleźć w małej wózkarni zwanej pokojem (jakieś 8m2).

I wesołe zdjęcie z przejażdżki:




  • DST 12.00km
  • Teren 8.00km
  • Czas 00:31
  • VAVG 23.23km/h
  • Sprzęt Unibike Evolution
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pętla po polach

Niedziela, 16 sierpnia 2009 · dodano: 16.08.2009 | Komentarze 0

Nie mogłem usiedzieć przed kompem i musiałem choć na pół godzinki wyjść i się spocić. Bardzo dobrze i oby częściej. Chyba się jeszcze rowerem nie nacieszyłem.
Wcześniej zrobiłem owijkę na ramę pod łańcuch więc była okazja ją przetestować. Właściwie to miałem zamiar kupić jakiś ładny kawałek neoprenu na rzep z jakimś równie ładnym logo, ale przypadkiem znalazłem na balkonie zbunkrowany przez ojca kawałek starej dętki. Teraz to już była kwestia 5 minut, by przyciąć gumę i zamocować ją drutem. Całość wygląda całkiem elegancko, nic już nie dzwoni, nic się nie obija, no i 10 zeta zostało w kieszeni. Taką osłonę powinien montować producent, a tak, rower całkiem nowy, a z tyłu 15cm wygląda jak pogryzione przez wściekłego pitbula.

Muszę rzadziej zatrzymywać się na zdjęcia, bo i tak żadne nie wychodzą. Dzisiaj tylko jedno, bo już dawno nic nie było. Fajna ta wieżyczka, szkoda że zamieszkana przez milion głodnych komarów, a ja wpadłem akurat na kolację.




  • DST 85.00km
  • Teren 15.00km
  • Czas 04:57
  • VAVG 17.17km/h
  • Sprzęt Unibike Evolution
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kolejny tydzień jazdy

Czwartek, 6 sierpnia 2009 · dodano: 07.08.2009 | Komentarze 0

Licznik wskazał 200km. Ani to mało, ani to dużo. Powoziłem się trochę z jednego końca miasta na drugi, raz zahaczyłem o jezioro, raz o poligon. Zrobiłem kilka kółek na Bolko. Tak jak jeszcze niedawno na składaku mamy. No dobra, na składaku nie byłem na poligonie, ale i tak dawał radę.

Przez rower nie mam czasu na bieganie. Ostatnio doszły jeszcze zajęcia z japońskiego. Trzeba będzie jednak znaleźć trochę czasu i wybrać się gdzieś dalej.

Jeszcze widok na Opole z poligonu w Winowie i cepeliowa fota sarenek na Bolko.