Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2017, Luty1 - 0
- 2016, Kwiecień1 - 0
- 2015, Sierpień1 - 0
- 2013, Sierpień4 - 0
- 2013, Lipiec1 - 0
- 2012, Marzec2 - 0
- 2011, Wrzesień1 - 0
- 2011, Sierpień6 - 0
- 2011, Lipiec5 - 4
- 2011, Czerwiec4 - 0
- 2010, Sierpień1 - 0
- 2010, Czerwiec2 - 1
- 2010, Luty2 - 0
- 2009, Sierpień6 - 0
- 2009, Lipiec4 - 1
- DST 51.16km
- Teren 30.00km
- Czas 03:26
- VAVG 14.90km/h
- Sprzęt Unibike Evolution
- Aktywność Jazda na rowerze
Pierwsza dłuższa wycieczka w tym roku
Sobota, 4 czerwca 2011 · dodano: 11.06.2011 | Komentarze 0
Nie było oficjalnego rozpoczęcia sezonu, bo i poprzedni nie został zakończony. Codziennie robiłem i robię jakieś 11km do i z pracy. Nawet jak zimą napadało śniegu po kolana dzielnie parłem przed siebie. Rower jakoś to wytrzymał, ja także. Rocznie uzbierałby się niezły kilometraż, no ale takie wpisy wolę sobie darować. Zresztą rower to mój podstawowy i ulubiony środek transportu, korzystam z niego przy prawie każdym wypadzie do centrum czy odwiedzin u rodziców, zapisywanie każdego z nich to nie jest najlepszy pomysł. Z drugiej strony wożenie się bez konkretnego celu czy z góry ustalonej trasy to także wycieczka.
Powoziliśmy się z Szymonem po opolszczyźnie. Na wschód od Opola. I w sumie nie było by w tym nic ciekawego, oprócz oczywiście sielskich widoków opolskich wsi, zapachu lasów i przyjemności z samej jazdy, gdyby nie urodziła nam się nowa świecka tradycja. Szymonowi poszła opona. Ostatnim razem jak wybraliśmy się razem na rowerach za Opole zdarzyło się dokładnie to samo, choć tym razem wyglądało to na uszkodzony wentyl. Zaraz za Spórokiem z tylnej opony zaczęło schodzić powietrze. Próby dopompowania koła nic nie dały więc po krótkiej burzy mózgów ruszyliśmy do Staniszczy Małych, zawsze to jakaś cywilizacja, a i kolej żelazna dotarła już w tamte rejony więc w razie "W" będzie się jak ratować. Pod warunkiem, że złapiemy jakiś pociąg. W sobotę wieczorem na tej trasie nie ma dużego ruchu, na szczęście wziąłem lampy do roweru więc nocny powrót do domu będzie możliwy. Zamieniliśmy się rowerami i ja jako trochę lżejszy jechałem na kole bez powietrza. Co gorsza, dętka przesunęła się wewnątrz opony, a wentyl schował trochę do środka przez co za każdym obrotem koła rower podskakiwał masując boleśnie moje cztery litery. I tak przez parę kilometrów do stacji w Staniszczach, gdzie okazało się, że mamy cholerne szczęście, bo za 15 minut odjeżdża ostatni pociąg do Opola. Dobrze, że przynajmniej bilety nie były najdroższe. W weekend każdy rower jedzie za złotówkę, a do tego promocja "raz, dwa, trzy i ty" i wyszło jakieś 12 zł za wspólny bilet o długości 47 cm do Suchego Boru. Droga do domu podobna jak z centrum miasta, lepiej jednak jechać ulicą przez las niż tłuc się przez betonowisko.
Opuszczony dworzec kolejowy w Spóroku.

