Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2017, Luty1 - 0
- 2016, Kwiecień1 - 0
- 2015, Sierpień1 - 0
- 2013, Sierpień4 - 0
- 2013, Lipiec1 - 0
- 2012, Marzec2 - 0
- 2011, Wrzesień1 - 0
- 2011, Sierpień6 - 0
- 2011, Lipiec5 - 4
- 2011, Czerwiec4 - 0
- 2010, Sierpień1 - 0
- 2010, Czerwiec2 - 1
- 2010, Luty2 - 0
- 2009, Sierpień6 - 0
- 2009, Lipiec4 - 1
4 / zdjęcia
| Dystans całkowity: | 606.86 km (w terenie 304.00 km; 50.09%) |
| Czas w ruchu: | 32:48 |
| Średnia prędkość: | 18.50 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 41.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 12 |
| Średnio na aktywność: | 50.57 km i 2h 44m |
| Więcej statystyk | |
- DST 12.00km
- Czas 00:55
- VAVG 13.09km/h
- Sprzęt Unibike Evolution
- Aktywność Jazda na rowerze
Powrót & ciekawostka
Czwartek, 30 lipca 2009 · dodano: 02.08.2009 | Komentarze 0
Wracamy na rowerach z Dębskiej Kuźni.
Ciekawostka z Opolszczyzny. W Chronstau wypasem bydła zajmują się kolarze.
- DST 40.00km
- Teren 10.00km
- Czas 02:25
- VAVG 16.55km/h
- Sprzęt Unibike Evolution
- Aktywność Jazda na rowerze
&^%$@# bo się właśnie wkurzyłem
Środa, 29 lipca 2009 · dodano: 30.07.2009 | Komentarze 0
To chyba norma, że na każdym blogu jakiś wpis się nie zapisze. Dziś trafiło na mnie. No cóż, Szatan powiedział nie.
Co do samej wycieczki to plan był całkiem, całkiem, a wyszło tak jak zwykle. Koń by się uśmiał. Niezła reklama dla planów wycieczki rowerowej do Austrii.
Edit... Już mi trochę przeszło...
Plan wycieczki był krótki:
1. Jedziemy nad J. Srebrne przez Niwki.
2. Kto chce ten się kąpie.
3. Wracamy do Opola.
Wyjechaliśmy trochę zbyt późno jak na niezelektryfikowaną wycieczkę. Po drodze zgubiliśmy nasz szlak i musieliśmy się wracać tracąc czas. To chyba było takie molibdenowe "wyjdź, bo się zawali". No się się zawaliło jak wracaliśmy. Poszła jedna dętka. Akurat na niebie było już pięknie widać Wenus i na dodatek okazało się, że nikt nie ma lampy. Zaczęły się telefony po rodzinie i znajomych z prośbą o ratunek. Na szczęście udało się załatwić lawetę, ale 2/3 wycieczki i tak musiało wracać po ciemku, niby asfaltem, ale przez las czyli w zasadzie z zamkniętymi oczami. Trasę skróciliśmy i zamiast do samego Opola, pojechaliśmy do Dębskiej Kuźni gdzie czekała druga ekipa ratunkowa. Tam też zostawiliśmy rowery, by wrócić po nie następnego dnia. The end.

