Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2017, Luty1 - 0
- 2016, Kwiecień1 - 0
- 2015, Sierpień1 - 0
- 2013, Sierpień4 - 0
- 2013, Lipiec1 - 0
- 2012, Marzec2 - 0
- 2011, Wrzesień1 - 0
- 2011, Sierpień6 - 0
- 2011, Lipiec5 - 4
- 2011, Czerwiec4 - 0
- 2010, Sierpień1 - 0
- 2010, Czerwiec2 - 1
- 2010, Luty2 - 0
- 2009, Sierpień6 - 0
- 2009, Lipiec4 - 1
Sierpień, 2013
| Dystans całkowity: | 142.00 km (w terenie 45.00 km; 31.69%) |
| Czas w ruchu: | 09:25 |
| Średnia prędkość: | 15.08 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 74.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 4 |
| Średnio na aktywność: | 35.50 km i 2h 21m |
| Więcej statystyk | |
- DST 25.00km
- Czas 01:30
- VAVG 16.67km/h
- Sprzęt Unibike Evolution
- Aktywność Jazda na rowerze
Beskidy 2013 - dzień 4
Poniedziałek, 19 sierpnia 2013 · dodano: 21.08.2013 | Komentarze 0
Czwarty dzień wyjazdu to rowerowy relaks na spokojnej trasie dookoła Jeziora Żywieckiego. Samochód zostawiliśmy w Żywcu w tym samym miejscu gdzie poprzednio i ruszyliśmy rowerkami na północ rozpoczynając rundę od zachodniej strony jeziora. Teren na przemian raz się wznosił, raz opadał. Podjazdy były, ale niezbyt długie, a zjazdy niezbyt szalone. Mniej więcej w połowie drogi minęliśmy zaporę. Zostaliśmy tam trochę dłużej, bo oprócz krótkiej sesji zdjęciowej i wcinania ciastek wypożyczyliśmy rowerek wodny i godzinkę pływaliśmy po wodzie. Wypoczęci ruszyliśmy dalej, na początku droga miała tendencje do wznoszenia, za to później już raczej tylko odpoczywaliśmy na zjazdach. Końcówka przypadła na ruchliwą 69kę, przy której znaleźliśmy cukiernię Orchidea - ponoć najlepsza w Żywcu. Jako, że Gosiula już w drodze do Żywca zaklepała wizytę w tym miejscu nie mogliśmy tam nie zajechać. Wszamaliśmy po dużym deserze lodowym, kawałku tortu i do tego na popicie kawę/herbatę. Nie dość, że smacznie to na dodatek ceny bardzo przyzwoite. Z cukierni do auta został nam kwadrans i do domu wracaliśmy z pełnymi brzuchami.
To była ostatnia wycieczka rowerowa po Beskidach podczas tego urlopu.
- DST 52.00km
- Teren 5.00km
- Czas 03:30
- VAVG 14.86km/h
- VMAX 74.00km/h
- Sprzęt Unibike Evolution
- Aktywność Jazda na rowerze
Beskidy 2013 - dzień 3
Niedziela, 18 sierpnia 2013 · dodano: 21.08.2013 | Komentarze 0
Trzeciego dnia beskidzkich wakacji ruszyliśmy na Wisłę. Tam zostawiliśmy auto i od razu ostro w górę przez Istebną na Jaworzynkę. Tam odbiliśmy na wschód na Laliki, a tam na północ wzdłuż drogi 69 i dalej na zachód 943ką. Za Koniakowem pojechaliśmy na północ bardzo fajnym i szybkim zjazdem. Dalej już tylko wioseczki i wyjechaliśmy gdzieś w Istebnej, potem już tylko na północ do Wisły gdzie zostawiliśmy auto.
Trzymaliśmy się głównie asfaltu, bo Gosiula postawiła warunek, że tym razem żadnych wertepów ma nie być. Zaliczyliśmy parę leśnych ścieżek, ale całkiem gładkich. To, że woziliśmy się po asfaltach wcale nie znaczy, że nie było ciężko. Pierwszy ostry podjazd na Przełęczy Kubalonka dał nam w kość, druga rzecz, że cały czas obok śmigały samochody. Drugi podjazd był zaraz za Jaworzynką, chyba najostrzejszy ze wszystkich zaliczonych tego dnia. Trzeci przed Ochodzitą, którą cały czas było widać z daleka. Jak później jeździliśmy gdzieś niżej to fajnie było popatrzeć w górę, że się tam wjechało na rowerze. Podjazdów było tego dnia co niemiara. I może poprzednia wycieczka było bardziej ekstremalna, to ta na pewno najbardziej męcząca.
Jak są podjazdy to są i zjazdy, które obok wspaniałych widoków są chyba najlepszą nagrodą za trud rowerowej wspinaczki. Rewelacyjne jest uczucie gdy na ostrym, krętym zjeździe dogania się na rowerze dwa ścigacze i jakby nie ruch z naprzeciwka to można by je wyprzedzić. A na dłuższych prostych można pokusić się o bicie rekordów. Tego dnia licznik przez chwilę pokazywał 74km/h i pewnie długo nie będzie więcej.
- DST 55.00km
- Teren 40.00km
- Czas 03:45
- VAVG 14.67km/h
- Sprzęt Unibike Evolution
- Aktywność Jazda na rowerze
Beskidy 2013 - dzień 2
Sobota, 17 sierpnia 2013 · dodano: 21.08.2013 | Komentarze 0
Trasa drugiego dnia rozpoczyna się w Żywcu. Ruszamy na zachód, gdy dojeżdżamy do Lipowej robi się sielsko, dalej Twardorzeczka, Radziochowy, Przybędza. W Węgierskiej Górce robimy sobie chwilkę przerwy nad małą kamienistą plażą nad Sołą. Spoglądamy na mapę i okazuje się, że nasza krajoznawcza trasa dawno temu odbijała gdzieś na bok i w Węgierskiej Górce wcale nie powinniśmy się znaleźć. Postanawiamy ruszyć inną drogą co miało konsekwencję w postaci najbardziej hadrkorowej trasy rowerowej(?) jaką jechałem. Przejechawszy Cięcinę ruszyliśmy w końcu w góry, szlakiem rowerowym o kolorze innym na znakach, a innym na mapie. Robiło się co raz bardziej ostro, aż w końcu skręciliśmy z asfaltowej drogi w leśną ścieżkę i z Przełęczy Przegib zaczęliśmy długi atak na górę. Kilka pierwszych metrów trasa wyłożona była dziwnymi płytami, które szybko się skończyły i został jedynie bardzo ostry podjazd po dużych, luźnych kamieniach. Większość czasu wycieczki spędziliśmy właśnie tam walcząc z wertepami z przerwami na odpoczynek i zbieranie jeżyn. Momentami rowery trzeba było wprowadzać pod górę, bo o jeździe nie było mowy. Nie wiem dlaczego tą ścieżkę oznaczono jako rowerową, skoro ciężko się tam nawet szło. Wreszcie po długim boju zdobyliśmy Megurę na rowerach. Tam uzupełniliśmy kalorie i po krótkiej sesji foto ruszyliśmy dalej przez Halę Jackową aż pod Skałę. Tam zrobiło się jeszcze bardziej hardkorowo, bo w dół poprowadził nas szlak pieszy, a w zasadzie nie szlak a strome rumowisko. Rowery na dół sprowadziliśmy, choć ja nie darowałem sobie przyjemności przejchania części trasy po tych głazach. Siodełko poszło na maxa w dół i jakoś dało się nawet jechać, choć oczami wyobraźni widziałem jak przedni amortyzator składa się w pół ;) Niżej okazało się, że był tam też szlak rowerowy, ale jakoś nikomu nie przyszło do głowy oznakować go wcześniej na skrzyżowaniu. Później to już rewelacyjny zjazd przez Żabnicę do Węgierskiej Górki. Na dole Gosiula stwierdziła, że warto było się tyle męczyć, żeby tamtędy zjechać, a skoro ona tak powiedziała to znaczy, że rzeczywiście było warto. Do Żywca wracaliśmy przez Wieprz żeby nie dublować trasy.
- DST 10.00km
- Czas 00:40
- VAVG 15.00km/h
- VMAX 62.00km/h
- Sprzęt Unibike Evolution
- Aktywność Jazda na rowerze
Beskidy 2013 - dzień 1
Piątek, 16 sierpnia 2013 · dodano: 21.08.2013 | Komentarze 0
Pora na główny punkt tegorocznego urlopu wakacyjnego - rowerowy wyjazd w Beskidy, a dokładniej do wesołej wioski o nazwie Roztropice, która to była naszą bazą wypadową. Sam wyjazd przesunął się o kilka godzin, bo Gosiuli poprzedniego wieczoru wyleciała plomba i trzeba było jeszcze przed wyjazdem załatać dziurę.
Na miejsce dojechaliśmy starym punciakiem, później jeździliśmy nim też na start "planowanych" szlaków. W samochód zapakowaliśmy się my, nasze rowery, bagaże i cała masa najróżniejszych klamotów. Po przyjeździe na początek rozpakowywanie, składanie rowerów i późny obiad. Potem pierwsza przejażdżka po okolicy. Ledwo wyjechaliśmy z domu i już padł pierwszy rekord prędkości. Licznik po raz pierwszy pokazał 62 km/h. No ale w końcu jesteśmy w górach i przy takich zjazdach nie ma się co dziwić, że rekord został szybko pobity.
Pierwszego dnia robimy rundkę krętymi uliczkami po okolicznych wsiach i zaliczamy pierwsze podjazdy.

