Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi jasin z miasteczka Opole. Mam przejechane 1575.57 kilometrów w tym 710.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 16.73 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy jasin.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w miesiącu

Czerwiec, 2011

Dystans całkowity:250.36 km (w terenie 140.00 km; 55.92%)
Czas w ruchu:13:28
Średnia prędkość:18.59 km/h
Liczba aktywności:4
Średnio na aktywność:62.59 km i 3h 22m
Więcej statystyk
  • DST 103.90km
  • Teren 50.00km
  • Czas 04:42
  • VAVG 22.11km/h
  • Sprzęt Unibike Evolution
  • Aktywność Jazda na rowerze

Setka złamana

Sobota, 25 czerwca 2011 · dodano: 25.06.2011 | Komentarze 0

Setka złamana. Całkiem niespodziewanie, bo miała być wycieczka na maksymalnie 3 godziny, a wyszło ponad 4 i pół, miało być najwyżej 60-65km, a wyszło ponad 100. W sumie to fajnie, ale co się nakląłem na trasie to tylko drzewa zapamiętają. Miejsca w których ustawiane/malowane są znaki na trasie wybiera chyba Totalizator Sportowy. Dzisiaj przekonałem się o jednym - jak się trzymasz znaków to zaraz zgubisz szlak, jak będziesz miał wyjebane to za Chiny z niego nie zjedziesz. A wycieczka, jak wycieczka - trzy razy padał deszcz, trzy razy zdążyłem wyschnąć.
W Mosznej udało mi się wjechać bez biletu pod zamek. Nie żebym się tym jakoś chwalił, bo i tak nie miałem czasu na zwiedzanie, czysty przypadek. Po prostu w trakcie szukania niebieskaiego szlaku trafiłem pod mauzoleum Tiele-Wincklerów i stamtąd od tyłu do parku zamkowego. Strzeliłem fotę badziewnym aparatem pod słońce i w drogę. W połowie trasy po krótkim, ale hardkorowym przejeździe przez jakieś nasiąknięte deszczem pola wyjechałem na drogę przy której znajdowała się cukiernia :D W ramach nagrody za przejechany kawałek kupiłem tiramisu (tak było napisane - 3/5), bardzo dobry sernik (5/5) i świetną kawę z mlekiem (5/5). Później już tylko 50km do domu. Po drodze zeszły mi trzy Pałerejdy plus słodkości w cukierni. W domu czekał w lodówce zimny Ciechan i małe pasta party :D

PS 1. Wycieczka zawiera bonusowy przejazd przez centrum w celu dowiezienia sweterka, bo się zrobiło zimno --"
PS 2. Jak tak dalej pójdzie to trzeba będzie zmienić kategorie. Krótkie <100 i długie >100.

Grilowisko gdzieś w połowie drogi pożarowej(?) nr 192.


Zamek w Mosznej.


Przez łąki i pola pędzi fasola.


Wszystkie drogi prowadzą do Szydłowa.


I jeszcze dokładna trasa wycieczki.




  • DST 47.30km
  • Teren 30.00km
  • Czas 02:35
  • VAVG 18.31km/h
  • Sprzęt Unibike Evolution
  • Aktywność Jazda na rowerze

Testy HTC Wildfire + Maverick Lite

Sobota, 11 czerwca 2011 · dodano: 11.06.2011 | Komentarze 0

I chuj. Teraz jestem na prawdę wkurwiony. Smaruję reckę gpsa i programu do nawigacji i mi kurwa go skasowało. I chuj że jest po północy i mam na 6tą do pracy. Pierdole wpisy. Wielkie dzięki bikestats.


Kategoria 3 / inne


  • DST 48.00km
  • Teren 30.00km
  • Czas 02:45
  • VAVG 17.45km/h
  • Sprzęt Unibike Evolution
  • Aktywność Jazda na rowerze

Drugi dzień na rowerze

Niedziela, 5 czerwca 2011 · dodano: 11.06.2011 | Komentarze 0

Po wczorajszym wypadzie "na wioski" i nieoczekiwanym skróceniu wycieczki dzisiaj trochę krócej. Tyłek mam obtarty po wczorajszych podskokach i trasa w sam raz. W zasadzie to wyszedł taki soczek w Ozimku. Przez las, Niwki, później "pod" jeziorem i długą asfaltówą do Ozimka. Tam chwila odpoczynku, uzupełnienie płynów i szybki powrót do domu. Zawsze to jakiś ruch.

Pomnik Joachima Halupczoka w Niwkach.




  • DST 51.16km
  • Teren 30.00km
  • Czas 03:26
  • VAVG 14.90km/h
  • Sprzęt Unibike Evolution
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pierwsza dłuższa wycieczka w tym roku

Sobota, 4 czerwca 2011 · dodano: 11.06.2011 | Komentarze 0

Nie było oficjalnego rozpoczęcia sezonu, bo i poprzedni nie został zakończony. Codziennie robiłem i robię jakieś 11km do i z pracy. Nawet jak zimą napadało śniegu po kolana dzielnie parłem przed siebie. Rower jakoś to wytrzymał, ja także. Rocznie uzbierałby się niezły kilometraż, no ale takie wpisy wolę sobie darować. Zresztą rower to mój podstawowy i ulubiony środek transportu, korzystam z niego przy prawie każdym wypadzie do centrum czy odwiedzin u rodziców, zapisywanie każdego z nich to nie jest najlepszy pomysł. Z drugiej strony wożenie się bez konkretnego celu czy z góry ustalonej trasy to także wycieczka.

Powoziliśmy się z Szymonem po opolszczyźnie. Na wschód od Opola. I w sumie nie było by w tym nic ciekawego, oprócz oczywiście sielskich widoków opolskich wsi, zapachu lasów i przyjemności z samej jazdy, gdyby nie urodziła nam się nowa świecka tradycja. Szymonowi poszła opona. Ostatnim razem jak wybraliśmy się razem na rowerach za Opole zdarzyło się dokładnie to samo, choć tym razem wyglądało to na uszkodzony wentyl. Zaraz za Spórokiem z tylnej opony zaczęło schodzić powietrze. Próby dopompowania koła nic nie dały więc po krótkiej burzy mózgów ruszyliśmy do Staniszczy Małych, zawsze to jakaś cywilizacja, a i kolej żelazna dotarła już w tamte rejony więc w razie "W" będzie się jak ratować. Pod warunkiem, że złapiemy jakiś pociąg. W sobotę wieczorem na tej trasie nie ma dużego ruchu, na szczęście wziąłem lampy do roweru więc nocny powrót do domu będzie możliwy. Zamieniliśmy się rowerami i ja jako trochę lżejszy jechałem na kole bez powietrza. Co gorsza, dętka przesunęła się wewnątrz opony, a wentyl schował trochę do środka przez co za każdym obrotem koła rower podskakiwał masując boleśnie moje cztery litery. I tak przez parę kilometrów do stacji w Staniszczach, gdzie okazało się, że mamy cholerne szczęście, bo za 15 minut odjeżdża ostatni pociąg do Opola. Dobrze, że przynajmniej bilety nie były najdroższe. W weekend każdy rower jedzie za złotówkę, a do tego promocja "raz, dwa, trzy i ty" i wyszło jakieś 12 zł za wspólny bilet o długości 47 cm do Suchego Boru. Droga do domu podobna jak z centrum miasta, lepiej jednak jechać ulicą przez las niż tłuc się przez betonowisko.


Opuszczony dworzec kolejowy w Spóroku.