Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2017, Luty1 - 0
- 2016, Kwiecień1 - 0
- 2015, Sierpień1 - 0
- 2013, Sierpień4 - 0
- 2013, Lipiec1 - 0
- 2012, Marzec2 - 0
- 2011, Wrzesień1 - 0
- 2011, Sierpień6 - 0
- 2011, Lipiec5 - 4
- 2011, Czerwiec4 - 0
- 2010, Sierpień1 - 0
- 2010, Czerwiec2 - 1
- 2010, Luty2 - 0
- 2009, Sierpień6 - 0
- 2009, Lipiec4 - 1
Luty, 2010
| Dystans całkowity: | 35.00 km (w terenie 15.00 km; 42.86%) |
| Czas w ruchu: | 02:30 |
| Średnia prędkość: | 14.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 2 |
| Średnio na aktywność: | 17.50 km i 1h 15m |
| Więcej statystyk | |
- DST 18.00km
- Teren 1.00km
- Czas 01:20
- VAVG 13.50km/h
- Sprzęt Unibike Evolution
- Aktywność Jazda na rowerze
Pola za Opolem
Czwartek, 25 lutego 2010 · dodano: 26.02.2010 | Komentarze 0
Tośmy sobie z Szymonkiem pojeździli. Dwa dni i prawie cały śnieg na polach stopniał. Ostał się tylko ten na drogach, ale już nie taki twardy i dało sie jakoś jechać. Tyle, że wody pełno i błota coraz więcej. Nie powiem, po takim syfie jeździ się bardzo fajnie, ale mycie roweru i pranie ciuchów to już żadna frajda. Nie ma bata, trzeba kupić błotniki, albo jakieś nieprzemakalne gacie.
Objechaliśmy najbliższą okolicę. Niedaleko budują drugą Karolinkę. Nie zazdroszę lekarzowi, który buduje sobie domek koło kolegi lakarza na skraju miasta, pośród pól, prawie pod lasem. I tak, najpierw rzucają między nim a lasem obwodnicę, czyli okna od północy może w zasadzie zamurować. Lasu i tak już nie widać, a i hałas będzie mniejszy. Do jesieni mogą zamurować także to od zachodu, bo dosłownie paręnaście metrów dalej idzie pełną parą budowa centrum handlowego. A kiedyś było tu tak cicho i spokojnie.
- DST 17.00km
- Teren 14.00km
- Czas 01:10
- VAVG 14.57km/h
- Temperatura 5.0°C
- Sprzęt Unibike Evolution
- Aktywność Jazda na rowerze
Sezon 2010 otwarty
Wtorek, 23 lutego 2010 · dodano: 24.02.2010 | Komentarze 0
Korzystając z wolnego dnia, wziąłem w końcu rower pod pachę i zaciągnąłem na Orlena. Po krótkiej walce z kompresorem udało mi się napompować gumy i ruszyłem na pola. Bez konkretnego celu, ot tak powozić się po okolicy. Pierwszy raz jechałem w takim terenie, znaczy sie po lodzie. Był lód twardy i mocno zmrożony, był lód miękki i brejowaty, był taki wyścielający wieeelkie kałuże i taki kryjący je pod parucentymetrową warstwą. Od czasu do czasu był nawet śnieg. I ja, oczywiście na mięciutkim amorku, próbowałem się przez to jakoś przebić. Rzucało mną strasznie i ledwo dawałem radę. Gdzieś w połowie zapaliła się żarówka i wpadłem na pomysł zablokowania amora, a że już czułem jak po tym lodzie jechać, reszta trasy poszła elegancko, Codziennie uczymy się czegoś nowego ;) Mam tylko nadzieję, że mi rower nie zardzewieje, bo jakoś go specjalnie do pierwszej jazdy, w dodatku takiej mokrej, nie przygotowałem. Tylko amora psiknąłem psikaczem.
Rano próbowałem znaleźć liczydło i samego szukania wyszło więcej niż samej jazdy. Trudno, jak przydzie jakaś kasa to trzeba będzie kupić następny. Aż dziw bierze ile rzeczy można zgubić i nigdy już nie znaleźć w małej wózkarni zwanej pokojem (jakieś 8m2).
I wesołe zdjęcie z przejażdżki:

