Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2017, Luty1 - 0
- 2016, Kwiecień1 - 0
- 2015, Sierpień1 - 0
- 2013, Sierpień4 - 0
- 2013, Lipiec1 - 0
- 2012, Marzec2 - 0
- 2011, Wrzesień1 - 0
- 2011, Sierpień6 - 0
- 2011, Lipiec5 - 4
- 2011, Czerwiec4 - 0
- 2010, Sierpień1 - 0
- 2010, Czerwiec2 - 1
- 2010, Luty2 - 0
- 2009, Sierpień6 - 0
- 2009, Lipiec4 - 1
3 / inne
| Dystans całkowity: | 348.60 km (w terenie 113.00 km; 32.42%) |
| Czas w ruchu: | 17:47 |
| Średnia prędkość: | 19.60 km/h |
| Liczba aktywności: | 11 |
| Średnio na aktywność: | 31.69 km i 1h 37m |
| Więcej statystyk | |
- DST 12.00km
- Czas 00:55
- VAVG 13.09km/h
- Sprzęt Unibike Evolution
- Aktywność Jazda na rowerze
Powrót & ciekawostka
Czwartek, 30 lipca 2009 · dodano: 02.08.2009 | Komentarze 0
Wracamy na rowerach z Dębskiej Kuźni.
Ciekawostka z Opolszczyzny. W Chronstau wypasem bydła zajmują się kolarze.
- DST 32.00km
- Teren 6.00km
- Czas 01:21
- VAVG 23.70km/h
- Sprzęt Unibike Evolution
- Aktywność Jazda na rowerze
Dzień drugi
Wtorek, 28 lipca 2009 · dodano: 28.07.2009 | Komentarze 0
Problem z jazdą w terenie jest taki, że do "terenu" trzeba dojechać, przez miasto, asfaltem. I zamiast wożenia się po wioskach czy innych lasach wychodzi kolarstwo szosowe. No, ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.
Wygląda na to, że szykuje mi się gdzieś w sierpniu łikendowa wycieczka kolejowo-rowerowa do Austrii. Pół trasy pociągiem, pół na rowerze. Celem ma być Wiedeń, po drodze zahaczymy o Brno i co tam ciekawego jeszcze będzie po drodze. Moja luba wyraziła chęć uczestnictwa w ww. wycieczce, trzeba więc będzie wyszykować jej Superiora model Różowa Damka. Ją samą też. Dzisiaj dzielnie rozpoczęliśmy treningi.
- DST 31.00km
- Teren 16.00km
- Czas 01:33
- VAVG 20.00km/h
- Sprzęt Unibike Evolution
- Aktywność Jazda na rowerze
Pierwsza jazda
Poniedziałek, 27 lipca 2009 · dodano: 27.07.2009 | Komentarze 1
27 lipca 2009, pół godziny po Teleekspresie stary Olpran przeszedł na emeryturę zajmując honorowe miejsce w piwnicznej alei zasłużonych w oczekiwaniu na złodzieja, który rozwiąże kwestię zbytniego jej zagracenia. Zakupy poprzedziły oczywiście godziny przeszukiwań googla i obliczeń czy starczy, czy niestarczy i jak długo trzeba będzie oddawać.
...powiedzmy, że tu kupuję rower...
Na początek runda honorowa wokół osiedla, później sprint po lesie między drzewami. Działa. Następnie wprowadzenie wehikułu do mieszkania. Po rutynowych oględzinach cała rodzina przyjęła przez aklamację słuszność decyzji o zakupie. Garaż urządziłem w przedpokojo-korytarzu, zaraz obok skrzypiącego składaka mamy i NRDowskiego rowerka stacjonarnego, który pamięta jeszcze czasy Hesslicha. Cała trójka wygląda malowniczo na tle fototapety typu "łabędź w parku".
Rower miał być czarno-pomarańczowy, ale jest czarno-szary, jakoś ujdzie. Dali za free licznik Sigmy za 65 złociszy więc nie spłukałem się do cna. Zapomniałem za to o koszyku na bidon i dzwonku. Chociaż lepsza byłaby pewnie wielka trąba. No i na następną wypłatę trzeba będzie kupić coś na głowę.
Jak jutro dyrektor nie da oznak życia to jadę z kumplem w trasę. Oby nie dał.
Koniec lania wody.

