Info
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2017, Luty1 - 0
- 2016, Kwiecień1 - 0
- 2015, Sierpień1 - 0
- 2013, Sierpień4 - 0
- 2013, Lipiec1 - 0
- 2012, Marzec2 - 0
- 2011, Wrzesień1 - 0
- 2011, Sierpień6 - 0
- 2011, Lipiec5 - 4
- 2011, Czerwiec4 - 0
- 2010, Sierpień1 - 0
- 2010, Czerwiec2 - 1
- 2010, Luty2 - 0
- 2009, Sierpień6 - 0
- 2009, Lipiec4 - 1
- DST 43.90km
- Teren 36.00km
- Czas 02:02
- VAVG 21.59km/h
- Sprzęt Unibike Evolution
- Aktywność Jazda na rowerze
Do trzech razy sztuka
Piątek, 21 sierpnia 2015 · dodano: 23.08.2015 | Komentarze 0
1. W tym roku sezon rowerowy rozpoczęliśmy z Małgorztą w Dniu Kobiet krótką wycieczką do Brzezia gdzie zjedliśmy małą przekąskę i popstrykaliśmy zdjęcia sobie i elektrowni. W drodze powrotnej coś zaczęło się dziać. W Czarnowąsach przestał działać napęd, tak jakby zniknęły zapadki w bębenku. Zatrzymałem się, popatrzyłem, popukałem i zaczęło działać. Sytuacja powtórzyła się gdy wjechaliśmy na ścieżkę rowerową na rogatkach Opola. Tym razem pukać i stukać trzeba był trochę dłużej i mocniej. No, ale w końcu dojechaliśmy do domu i o sprawie zapomniałem.
2. Na początku lipca postanowiłem sprawdzić co sie dzieje z tylną piastą. W tym celu wybrałem sie na przejażdżkę dookoła Opola. Było wczesne popołudnie i upał, gdy wyruszyłem w drogę. Miałem zamiar kupić po coś do picia, ale że testy nie miały trwać długo to w końcu nie zahaczyłem o żaden sklep. Jak już miałem przejechane po tych polach 12km (włączyłem Endomondo) doszedłem do wniosku, źe z rowerem chyba wszystko jest w porządku i skręciłem w stronę miasta. Właśnie wtedy bębenek odmówił posłuszeństwa. Tym razem oglądanie, stukanie i pukanie zdało się na nic. Jak Szatan powie nie, to nic już się nie da zrobić. Nie miałem wyjścia i musiałem prowadzić rower do domu całą drogę w strasznym upale. Do Opola dotarłem jakiejś pótorej godziny poźniej od strony Turawa Park i w pierwszym sklepie z brzegu, w którym mieli cos do picia kupiłem półlitrową butelkę napoju i wypiłem ją na raz. Sprawę roweru zostawiłem na później.
3. Zmotywowany zbliżającym się wyjazdem w Bieszczady, którego program uwzględnia również rowerowe przejażdżki, postanowiłem wreszcie naprawić mój jednoślad. Nakupiłem trochę sprzętu i narzędzi, no i w końcu go naprawiłem. Padł mi bębenek w tylnej piaście, łańcuch i kaseta też już się prosiły o wymianę. W dwa wieczory spokojnie doprowadziłem go do stanu dobry+ wymieniając wadliwe i wyeksploatowane podzespoły oraz regulując te działające.
Jazda próbna miała być spokojnym sprawdzianem czy chińskie szprychy i obręcz nie popękają pod moim ciężkim tyłkiem i nie wygną sie w ósemkę. Jednak okazało się, że rowerowy głód jest większy niż mi sie wydawało i ruszyłem z kopyta w kierunku lasu za obwodnicą. Plan przewidywał przynajmniej 30km, wyszło prawie połowę więcej. Trasa nie była zbyt fantazyjna, w lesie pierwsza w lewo na Zawadę i jak już podjechałem pod wioskę skręciłem ostro w prawo. Dalej trasą, którą przejechać mogę z zamkniętymi oczami - prosto na Zbicko, tam za boiskiem w lewo i dalej cały czas prosto przez Niwki do Szczedrzyka. Tam zawróciłem i ruszyłem do domu dokładnie tą samą trasą.
Bardzo mi tego brakowało. Trochę tylko tyłek bolał, już sie widocznie odzwyczaił.
2. Na początku lipca postanowiłem sprawdzić co sie dzieje z tylną piastą. W tym celu wybrałem sie na przejażdżkę dookoła Opola. Było wczesne popołudnie i upał, gdy wyruszyłem w drogę. Miałem zamiar kupić po coś do picia, ale że testy nie miały trwać długo to w końcu nie zahaczyłem o żaden sklep. Jak już miałem przejechane po tych polach 12km (włączyłem Endomondo) doszedłem do wniosku, źe z rowerem chyba wszystko jest w porządku i skręciłem w stronę miasta. Właśnie wtedy bębenek odmówił posłuszeństwa. Tym razem oglądanie, stukanie i pukanie zdało się na nic. Jak Szatan powie nie, to nic już się nie da zrobić. Nie miałem wyjścia i musiałem prowadzić rower do domu całą drogę w strasznym upale. Do Opola dotarłem jakiejś pótorej godziny poźniej od strony Turawa Park i w pierwszym sklepie z brzegu, w którym mieli cos do picia kupiłem półlitrową butelkę napoju i wypiłem ją na raz. Sprawę roweru zostawiłem na później.
3. Zmotywowany zbliżającym się wyjazdem w Bieszczady, którego program uwzględnia również rowerowe przejażdżki, postanowiłem wreszcie naprawić mój jednoślad. Nakupiłem trochę sprzętu i narzędzi, no i w końcu go naprawiłem. Padł mi bębenek w tylnej piaście, łańcuch i kaseta też już się prosiły o wymianę. W dwa wieczory spokojnie doprowadziłem go do stanu dobry+ wymieniając wadliwe i wyeksploatowane podzespoły oraz regulując te działające.
Jazda próbna miała być spokojnym sprawdzianem czy chińskie szprychy i obręcz nie popękają pod moim ciężkim tyłkiem i nie wygną sie w ósemkę. Jednak okazało się, że rowerowy głód jest większy niż mi sie wydawało i ruszyłem z kopyta w kierunku lasu za obwodnicą. Plan przewidywał przynajmniej 30km, wyszło prawie połowę więcej. Trasa nie była zbyt fantazyjna, w lesie pierwsza w lewo na Zawadę i jak już podjechałem pod wioskę skręciłem ostro w prawo. Dalej trasą, którą przejechać mogę z zamkniętymi oczami - prosto na Zbicko, tam za boiskiem w lewo i dalej cały czas prosto przez Niwki do Szczedrzyka. Tam zawróciłem i ruszyłem do domu dokładnie tą samą trasą.
Bardzo mi tego brakowało. Trochę tylko tyłek bolał, już sie widocznie odzwyczaił.
Kategoria 3 / inne, 1 / krótkie

